Uwielbiam smak grillowanych potraw. Kiełbaska, karkówka, szaszłyki z warzywami i kurczakiem... Mniam! Niestety mieszkam w centrum miasta, w bloku, więc nie miałam możliwości zbyt częstego delektowania się tymi przepysznymi potrawami. Do zeszłego miesiąca... :)
Podczas poszukiwań grilla, który sprawdziłby się na mój całkiem duży balkon, trafiłam na ideał. LotusGrill - grill, który dzięki innowacyjnej budowie odizolowuje węgiel od kapiącego z potraw tłuszczu, więc nie mamy problemu z kłębami dymu i wydzielaniem się szkodliwych związków chemicznych. Wbudowany wentylator podtrzymuje palenie poprzez wtłaczanie powietrza od spodu.
Gdzie wykorzystuję LotusGrill? Dosłownie wszędzie i każdego dnia! :) Tak jak wspominałam, przy pracy z tym urządzeniem nie mamy problemu z dymem, więc nie jest to uciążliwe dla naszego otoczenia. Właśnie dlatego, najczęściej griluje na balkonie. Często też zabieram grill ze sobą. Czy to do parku, czy na działkę. Dzięki niewielkim wymiarom oraz specjalnej torbie, urządzenie to jest poręczne i łatwe do transportu.
Czy rozpalenie LotusGrilla jest trudne? Wręcz przeciwnie! To banalnie proste:
1. Wsadzamy do środka palenisko
2. Nalewamy odrobinę rozpałki i ją podpalamy
3. Przekręcamy pokrętło, żeby uruchomić wentylator
3. Przekręcamy pokrętło, żeby uruchomić wentylator
4. Wsypujemy do koszyczka węgiel i wsadzamy go do środka
5. Zakładamy pokrywkę i ruszt
6. Zabezpieczamy rusz zaczepami po bokach urządzenia
3 minuty i gotowe!
Dodatkowo do zestawu dobrałam szklaną pokrywkę z wbudowanym termostatem, dzięki któremu możemy łatwo kontrolować temperaturę wewnątrz urządzenia. Świetne rozwiązanie!
Czy urządzenie posiada jakieś minusy? Szczerze powiem, że ja ich nie zauważyłam. Za mogę wymienić całą listę zalet:
Plusy:
-bez dymu
-bez ryzyka pożaru
- niepowtarzalny smak potraw
- łatwe utrzymanie stałej temperatury
- szybkie rozpalenie
- można go wszędzie zabrać ze sobą
-można go rozpalić zarówno na zewnątrz jak i w domu, i na balkonie



























